<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Elbląg - współczesność - Muzeum Edukacja</title>
	<atom:link href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/category/elblag/wspolczesnosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/category/elblag/wspolczesnosc/</link>
	<description>Dział Edukacji Muzeum w Elblagu</description>
	<lastBuildDate>Fri, 29 Jan 2021 08:59:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wp-content/uploads/2020/07/cropped-Logo-sygnet-MAHwE-1-32x32.png</url>
	<title>Archiwa: Elbląg - współczesność - Muzeum Edukacja</title>
	<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/category/elblag/wspolczesnosc/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Marka polska</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/marka-polska/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marka-polska</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/marka-polska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2021 07:36:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=2060</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Marka polska (Historia jednego przedmiotu cz. 124) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś będzie o pieniądzach. W czasie rozbiorów na terenie byłego państwa polskiego występowały pieniądze zaborców &#8211; korona austriacka, marka pruska, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/marka-polska/">Marka polska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Marka polska</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 124)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś będzie o pieniądzach.</p>



<p>W czasie rozbiorów na terenie byłego państwa polskiego występowały pieniądze zaborców &#8211; korona austriacka, marka pruska, i rosyjski rubel. Po roku 1915 terytorium późniejszej II Rzeczypospolitej znalazło się pod władzą wojsk niemieckich i austro-węgierskich. W sierpniu tego roku powołano Generalne Gubernatorstwo Warszawskie, w którym władzę sprawował Generał-Gubernator &#8211; Hans von Beseler (dowódca Polnische Wehrmacht – Polskich Sił Zbrojnych w Królestwie Polskim). Jednym z pierwszych jego rozkazów było usunięcie rosyjskich nazw z ulic.</p>



<p>Natomiast zarządzeniem z 9 grudnia 1916, utworzył instytucję bankowo-emisyjną pod nazwą „Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa”. Jej celem było ujednolicenie systemu pieniężnego w Polsce i wprowadzenie nowej waluty zamiast różnych środków płatniczych, emitowanie pieniędzy oraz finansowanie potrzeb kredytowych.</p>



<p>Po kilku miesiącach od założenia Kasy Krajowej wprowadzono Markę Polską.</p>



<p>14 kwietnia 1917 roku ustanowiono, że nowa waluta i równa niej marka niemiecka będą jedynym środkiem płatniczym w Generalnym Gubernatorstwie. Używanie waluty rosyjskiej, obowiązującej wcześniej na terenie Królestwa Polskiego, zostało zakazane. Pod koniec kwietnia wprowadzono do obiegu nowy pieniądz.</p>



<p>Pierwsze marki polskie z 1917 roku zostały wypuszczone w dwóch seriach. W tzw. Serii „jenerał”, czyli serii A z napisem „Zarząd jenerał gubernatorstwa warszawskiego” oraz w serii „Generał”, czyli serii B z poprawnym już napisem. W serii drugiej zmieniono także klauzulę mówiącą o odpowiedzialności, wprowadzając pełną nazwę Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej.</p>



<p>W zbiorach muzeum znajdują się dwie marki polskie z serii A oraz ½ marki polskiej z serii B.</p>



<p>Awers banknotu przedstawia orła w koronie w ozdobnej tarczy. Był to pierwszy wizerunek orła na oficjalnym dokumencie od czasów powstania listopadowego!</p>



<p>Po stronie prawej znajduje się klauzula oraz data wydania zarządzenia, a pod nią rok wydania banknotu. Poniżej ostrzeżenie „Kto podrabia lub fałszuje bilety krajowej Kasy Pożyczkowej, albo puszcza w obieg lub usiłuje puścić w obieg podrobione lub fałszowane bilety, podlega karze ciężkiego więzienia”.</p>



<p>Odwrotna strona przedstawia nominał waluty, po obu jego stronach umieszczony jest rysunek profilu głowy kobiety. Pieniądz drukowany był w Drukarni Rzeszy w Berlinie.</p>



<p>Kasa do 11 listopada 1918 roku wypuściła 880 150 867 marek polskich i fenigów, za których pewność w pokryciu odpowiadała Rzesza Niemiecka.</p>



<p>Marki Polskie są pierwszą „polską” walutą która pojawiła się na terenie istniejącego jeszcze Królestwa Polskiego. Obowiązywały one aż do czasu reformy Władysława Grabskiego z 1924 roku, zwalczającej hiperinflację i wprowadzającej nową już całkowicie polską walutę &#8211; złotego.</p>



<p>Banknoty zostały przekazane do muzeum jako dar w 1983 roku.</p>



<p>Elbląg, (MAH)</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="800" height="504" src="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wp-content/uploads/2021/01/mah-105016.jpg" alt="" class="wp-image-2071" srcset="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wp-content/uploads/2021/01/mah-105016.jpg 800w, https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wp-content/uploads/2021/01/mah-105016-300x189.jpg 300w, https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wp-content/uploads/2021/01/mah-105016-768x484.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><figcaption>Zdjęcie MAH</figcaption></figure>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Paweł Wlizło, asystent ds. numizmatyki i historii dawnej MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/marka-polska/">Marka polska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/marka-polska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wielki przelew</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wielki-przelew/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wielki-przelew</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wielki-przelew/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2021 07:14:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=2035</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: (fot. nadesłana) Wielki przelew (Historia jednego przedmiotu cz. 119) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś będzie o fotografii i &#8230; basenie. Prezentowana dzisiaj w dziale „Historia jednego przedmiotu” fotografia, wśród różnych zdjęć archiwalnych znajdujących się w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wielki-przelew/">Wielki przelew</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: (fot. nadesłana)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Wielki przelew</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 119)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś będzie o fotografii i &#8230; basenie.</p>



<p>Prezentowana dzisiaj w dziale „Historia jednego przedmiotu” fotografia, wśród różnych zdjęć archiwalnych znajdujących się w zbiorach Muzeum, posiada dla mnie szczególny urok. Nie znamy jej autora. Niektóre dane wskazują, że została wykonana ok. 1949 roku. Z całą pewnością fotografia została umieszczona w 1954 r. na pierwszej wystawie w nowo otwartym Muzeum. Wystawie towarzyszyła ekspozycja współczesnych fotografii dokumentujących różne historyczne obiekty i znaczące miejsca w Elblągu tego okresu. Większość zdjęć wykonał wówczas Stefan Kokurewicz. Być może i tę właśnie. Inauguracyjna wystawa pt. „Elbląg wczoraj – dziś &#8211; jutro” ściągnęła do nowego Muzeum dosłownie dziesiątki tysięcy elblążan. W pierwszych tygodniach po otwarciu było ok. 10.000 zwiedzających. Nic dziwnego, nowi elblążanie byli żądni wiedzy na temat miasta, do którego rzuciły ich powojenne losy. Pretekstem do wyboru tego obiektu do dzisiejszej prezentacji była niedawna, kolejna odsłona dyskusji na temat przyszłości elbląskiego odkrytego basenu, która przetoczyła się na łamach mediów.</p>



<p>Fotografia przedstawia kamienny przelew wmontowany w zaporę, którą biegnie ul. Spacerowa oddzielająca kompleks basenu miejskiego od wąwozu parku Dolinka, którym płynie Kumiela (v. Dzikuska). Niegdyś przelew był funkcjonalnie powiązany z basenem. Na zdjęciu został uchwycony moment spełniania podstawowego zadania tego hydrotechnicznego obiektu. Widowiskowo spływa w kaskadach woda i rozbija się poniżej na wielkich granitowych głazach, które choć niezmiernie malownicze, miały do wypełnienia określoną funkcję (por. zdjęcie z początku XX wieku).</p>



<p>Warto w tym miejscu przypomnieć historię powstania basenu i wyjaśnić kilka związanych z nim kwestii, które umknęły autorom nowej miejskiej koncepcji zagospodarowania terenu basenu z 2016 roku (poprawionej w 2017 r.). Nie będę ukrywać, że z wielu powodów bliższy jest mi zgłoszony w ostatnich dniach projekt obywatelski.</p>



<p>Basen leży na terenie dawnego majątku Klein Röbern. Majątek w 1913 roku został włączony w granice Elbląga, a w 1914 r. wykupiony przez miasto. Majątek był nazywany także Gross Teichhof (Dwór Wielkiego Stawu). Nazwa wiązała się ze stawem młyńskim, który leżał na granicy majątku, po jego wschodniej stronie. Był to rozległy zbiornik retencyjny, ostatni z całej serii stawów ulokowanych wzdłuż nurtu Kumieli, które gromadziły wodę na potrzeby działalności różnych młynów. Jest to osobny temat, niezmiernie fascynujący. Na ostatnim odcinku przedmiejskim położenie stawów zmieniało się, najstarszy leżał u stóp góry Chrobrego. Dla naszej historii znaczenie ma staw, który powstał tuż za połączeniem nurtu Kumieli i Srebrnego Potoku &#8211; nazywano go Małym lub Górnym Stawem. Jego wody wykorzystywano do pracy kolejnych wersji młynów przy ul. Kościuszki ( dzisiaj kompleks Hotelu Młyn). Nadmiar wody gromadzony w tym stawie spływał przez przelew (jaz) do Dolnego Stawu, który był rozległym zbiornikiem, większym od późniejszego terenu zajmowanego przez basen. Z kolei ten zasilał w wodę wyprowadzony z niego kanał Kumieli, biegnący wzdłuż ob. ulicy Moniuszki i Traugutta, napędzający cztery młyny funkcjonujące już od okresu średniowiecza. Dalej kanał biegł na tyłach ul.1 Maja. Jego liczne rozgałęzienia napełniały fosy otaczające Stare i Nowe Miasto oraz zamek i zaopatrywały w wodę użytkową liczne studnie miejskie. Na początku XVII wieku, w okresie wielkiej prosperity gospodarczej Elbląga związanej z obecnością tu Angielskiej Kompanii, władze miasta podjęły różnorodne potężne inwestycje komunalne. M.in. szeroko zakrojone prace fortyfikacyjne, kontynuowane później przez Szwedów podczas okupacji Elbląga w latach 1626-1635 oraz w następnych latach XVII wieku. Ich efektem było otoczenie Starego i Nowego Miasta, Wyspy Spichrzów oraz rozległych przedmieść nowymi fortyfikacjami bastionowymi. Przed bastionami znajdowały się rozległe fosy, które trzeba było wypełniać wodą, a to wymusiło modernizację zasilania w wodę, czyli przede wszystkim prace regulacyjne na Kumieli. Około 1620 roku, w zaporę oddzielającą Dolny Staw od wąwozu, wbudowano potężny, kamienny przelew, który w prawie nie zmienionym kształcie przetrwał do dzisiaj. Nadmiar wody zgromadzony w stawie przelewał się przez tę konstrukcję do wąwozu Dolinki. Zdarzały się katastrofy, kiedy pękała zapora ( grobla pod ul. Spacerową), a nawet sam kamienny przelew. Tak stało się w 1888 roku. Wówczas to zdarzenie znalazło się trochę w cieniu wielkiej powodzi na Żuławach. Największa katastrofa miała miejsce w sierpniu 1924 roku, kiedy pod wodą znalazł się duży obszar południowej części Elbląga, co zostało udokumentowane także fotograficznie. Po niej władze miasta zdobyły się na wielką regulację dolnego biegu Kumieli, które realizowane przez kilka lat doprowadziły do wytyczenia nowego odcinka koryta Kumieli między Małym Przelewem a wąwozem Dolinki, budowy systemu kaskad, do regulacji Wielkiego Stawu i budowy systemu zasilania lub, jak kto woli, zatrzymywania części wód spływających z Górnego Stawu. Zbudowano wówczas system, który powinien działać do dzisiaj, a zaniedbany przestał.</p>



<p>Wkrótce po przejęciu majątku „Małe Rubno” władze miasta planowały urządzić nad stawem kąpielisko. Wiązało się to z ogólnoeuropejską modą na zdrowy tryb życia, a szczególnie z jednym z jego aspektów &#8211; oswajaniem obcowania z wodą i świeżym powietrzem: od natrysków, kąpieli, poprzez taplanie się w wodzie do nauki pływania. Tę ostatnią umiejętność część elblążan zaczęła zdobywać w krytej pływalni, która w 1911 roku stanęła przy ob. ul. Czerwonego Krzyża. Bogatsza część społeczeństwa letnią kanikułę i taplanie się w wodzie uskuteczniała w Krynicy Morskiej – elbląskim morskim kąpielisku. Ubożsi (choć nie tylko) chętnie odpoczywali nad Wielkim Stawem, który z tego powodu zaczęto nazywać Klein Kahlberg- „Małą Krynicą Morską”. Wybuch I wojny światowej uniemożliwił plany budowy kąpieliska. Dopiero po wspomnianej powodzi w 1924 roku, której sprawcą była Kumiela, ponownie wrócono do tych zamiarów. Ale uwaga! Nie był to projekt zastąpienia dawnej funkcji retencyjnej (wszak niepotrzebna już była woda do zasilania fos miejskich i studni, te ostatnie korzystały z innych zasobów, zmieniała się forma pracy urządzeń młyńskich) i zastąpienia jej jedynie rekreacyjną. Chodziło o połączenie dwóch tych funkcji. Wody Kumieli i Srebrnego Potoku nanosiły dużo piasku. Dno Wielkiego Stawu systematycznie wypłycało się i zabagniało, potrzebne było bagrowanie. Kąpiel w zamulonym stawie nie była czymś komfortowym. Najpierw zdecydowano się na wytyczenie betonowych niecek. Główne prace rozpoczęto w 1934 roku, ale dopiero na przełomie 1937 i 1938 roku przystąpiono do betonowania ich dna. Powstało w ten sposób w części północnej ogólnodostępne kąpielisko miejskie Volkssbad Klein Röbern (dalej potocznie zwane „Małą Krynicą Morską”), następnie w części południowej Militärbadeanstalt (Kąpielisko wojskowe) i Schwimmumbeckenanstalt (Pływalnia). Od strony południowej zbudowano niski jaz z groblą, który w razie potrzeby odprowadzał nadmiar wody. Za jazem znajdował się owalny staw i stara kamienna zapora. Całości kompleksu od strony północnej dopełniały pola do gry i ćwiczeń z musztry. Północną granicę kompleksu tworzył reprezentacyjny plac z trybunami.</p>



<p>Większość dawnych miast posiadało zbiorniki retencyjne, które spełniały także bardzo ważną funkcję zabezpieczenia przeciwpowodziowego. Jak wiemy, stosunkowo niewielkie rzeczki i strumienie, które przy uśrednionych stanach nie sprawiają większych kłopotów, w czasie gwałtownych opadów, potrafią stworzyć duże zagrożenie powodziowe. W historii Kumieli takie kłopoty pojawiały się najczęściej w okresie burzowych opadów letnich.</p>



<p>Racjonalne zagospodarowanie tak dużych zbiorników, udostępnienie ich jako miejsc rekreacji wodnej przy obecnie wymaganych standardach czystości wód, to nie tylko elbląski problem.</p>



<p>Ich rozwiązaniem mogą być naturalne stawy kąpielowe. Na terenie Niemiec od 1995 roku zrealizowano ich ponad 200. W Polsce kilka. Głośną realizacją są tzw. Stawy Goliana w Grodzisku Mazowieckim, chociaż tam zaprojektowane zostały jako widokowo-rekreacyjne, na razie bez funkcji kąpielowych.</p>



<p>Zaproponowane rozwiązanie w projekcie obywatelskim do idei naturalnych stawów kąpielowych nawiązuje, chociaż nazywane jest tam nieco inaczej („jeziorko”). Takie właśnie rozwiązanie, z wykorzystaniem wody Kumieli, wydaje nowatorskie i godne naszych czasów. Teren po elbląskim otwartym basenie jest wystarczająco rozległy, by pomieścić w nim zarówno część biologicznie odnawianej wody, jak i kąpielową czy widokową. Wiąże się z tym, obok potrzebnej retencji przeciwpowodziowej, inny aspekt, bodajże najważniejszy w ostatnich latach. Powtarzające się okresy posuchy wskazują na konieczność gromadzenia wody, a nie budowania dużych instalacji zasilanych wodą wodociągową, co przewiduje projekt miejski. Trudno zrozumieć, dlaczego spuszczamy ciągle bogate jeszcze w wodę zasoby Kumieli i Srebrnego Potoku do zlewni rzeki Elbląg bez ich gospodarczego wykorzystania.</p>



<p>System zabezpieczania w wodę Elbląga i zarazem ochrony miasta przed kaprysami Kumieli, tej niekiedy bardzo niesfornej rzeczki, ma długą historię. Towarzyszy miastu od jego powstania, bez mała od ośmiu wieków. Stale ulepszany, konserwowany, adaptowany do nowych warunków i nowych możliwości technicznych. Jako elblążanie powinniśmy ten system zachować za wszelką cenę, nie tylko jako ciekawe dziedzictwo historyczne, lecz przede wszystkim dla bezpieczeństwa Elbląga. System retencyjny Kumieli zabezpieczał przed powodzią i suszą. Reszta: kąpielisko i jego sława największego pod względem powierzchni, to dodatkowe bonusy dla mieszkańców. Bardzo ważne, choć pod względem strategicznym może nie najistotniejsze.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Wiesława Rynkiewicz – Domino, kustosz MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wielki-przelew/">Wielki przelew</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/wielki-przelew/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pocztówkowy żart</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pocztowkowy-zart/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pocztowkowy-zart</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pocztowkowy-zart/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 May 2021 11:44:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=2002</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Pocztówkowy żart (Historia jednego przedmiotu cz. 110) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Dziś będzie o ciekawej pocztówce wysłanej 31 grudnia 1899 roku przez dwóch dżentelmenów &#8211; Arthura [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pocztowkowy-zart/">Pocztówkowy żart</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Pocztówkowy żart</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 110)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p><em>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</em></p>



<p>Dziś będzie o ciekawej pocztówce wysłanej 31 grudnia 1899 roku przez dwóch dżentelmenów &#8211; Arthura Litzewskiego i Fritza Horn, świętujących w Elblągu wejście w nowy rok. Ale to tylko pretekst do rozmowy o karnawale.</p>



<p>Specjalnie na ostatki odszukaliśmy zabawną kartkę noworoczną, ukazującą elbląski Stary Rynek z nieco „zawianej” perspektywy. Jest to fabryczna pocztówka wydrukowana przez elbląską firmę W. A. Zipp Nachfl.. Jej nagłówek – stosownie do wyobrażonej scenki – głosi „O Elblągu, jakże osobliwym mi się zdajesz!”. Pocztówka została wysłana 31 grudnia 1899 roku przez dwóch dżentelmenów &#8211; Arthura Litzewskiego i Fritza Horn, świętujących w Elblągu wejście w rok 1900. W żartobliwym tonie utożsamili się w treści z widniejącymi na kartce elegantami w stanie wskazującym na znaczne upojenie ponczem, który w tym czasie i w tym kręgu kulturowym był tradycyjnym trunkiem sylwestrowym.</p>



<p>Jak wynika z relacji elbląskiej prasy, donoszącej o różnego rodzaju sylwestrowych ekscesach, dokonywanych najczęściej zapewne „pod gazem”, wchodzenie w nowy rok nieco chwiejnym krokiem nie było w Elblągu czymś wyjątkowym. W Sylwestra 1892 zgotowano właśnie na Starym Rynku nocnemu stróżowi „nieprzyjemne noworoczne pozdrowienie”, natomiast w 1893 grupa „wagabundów”, wędrująca z tradycyjnym karnawałowym instrumentem – rodzajem ludowego bębenka, zwanym Brummtopf, wybiła szyby w oknach domu, w którym odmówiono im zwyczajowego datku. Zachowanie tego rodzaju nie leżało jednak w zwyczaju podpisanych na kartce młodzieńców, jednym z nich był bowiem osiemnastoletni wówczas Fritz Horn, pochodzący z zamożnej i szanowanej elbląskiej rodziny, drugim zaś jego przyjaciel Arthur Litzewski, ożeniony następnie z siostrą Fritza – Gertrudą Horn. Ojciec Fritza &#8211; Carl Horn był elbląskim adwokatem i notariuszem, pasjonatem historii i melomanem, członkiem Elbląskiego Towarzystwa Starożytności oraz innych towarzystw kulturalnych i społecznych. Sam Fritz zaś był w tym okresie zdolnym i dobrze zapowiadającym się młodzieńcem – wkrótce ukończy z wyróżnieniem budownictwo statków w Berlińskiej Wyższej Szkole Technicznej, następnie obroni dysertację doktorską, a nawet się habilituje (1912). W 1909 r. Fritz Horn bierze w elbląskim kościele NMP ślub z Erną Basilius, za sprawą czego więzami powinowactwa łączą się dwie prominentne elbląskie rodziny – Hornów oraz Basiliusów, w których posiadaniu był największy elbląski zakład fotograficzny. I tak oto sztubak, autor pocztówkowego żartu zostaje uznanym naukowcem, szanowanym obywatelem oraz głową rodziny. Ustalenie tych informacji biograficznych i koligacji towarzysko-rodzinnych możliwe było dzięki materiałom przekazanym naszemu Muzeum przez Dorothee Stelzer-King z Nowego Jorku (o rodzinie Basilius-Horn opowiadała prezentowana w Muzeum od maja do października 2016 r. wystawa Elbląska la Belle Époque na fotografiach rodziny Basilius i Horn).</p>



<p>„Imprezowa” kartka to także dobry pretekst, by przyjrzeć się elbląskim karnawałom okresu belle époque. Były one istotnie belle. Większe bale urządzane były w obu elbląskich resursach – Mieszczańskiej i „Humanitas”, a także np. w hotelu „Zum goldenen Löwen”. Były to imprezy otwarte, na które należało zakupić wejściówkę. Swoje prywatne imprezy urządzały też bez mała wszystkie elbląskie towarzystwa i kluby. W zależności od profilu towarzystwa lub fantazji i inwencji jego członków, zabawy wzbogacane były o elementy w rodzaju śpiewu, inscenizacji sztuk teatralnych, „żywych obrazów” lub – w przypadku towarzystw sportowych i gimnastycznych – pokazy ćwiczeń i akrobacji. Dużą popularnością cieszyły się też bale kostiumowe i maskowe, mimo iż, jak zauważał w szczycie karnawału 1903 r. elbląski dziennik „Altpreßische Zeitung”, „Bal maskowy wiąże się z wydatkami – dużymi wydatkami, a jego skutki mogą być nieprzewidywalne”.</p>



<p>Ulubioną rozrywką karnawałową były zabawy taneczne z niecodziennymi atrakcjami. Gwoździem programu balu organizowanego w „Deutscher Kaisergarten” w 1891 r. był np. polonez …. w stylu włoskim. Towarzystwa typowo męskie, jak męskie chóry czy towarzystwa techniczne, rezygnowały nieraz z tańców wymagających krępującej obecności dam i decydowały się na tzw. Herrenabende czyli męskie wieczory, przebiegające wówczas w zupełnie swobodnej atmosferze. Jeszcze nazajutrz rano &#8211; czyli pewnie koło południa – uczestnicy spotykali się nieraz na tzw. Katerfrühstück). I zapewne większość mieszkańców dawnego Elbląga zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że karnawał ma jedną zasadniczą wadę – trwa zdecydowanie za krótko.</p>



<p>Karnawał oznaczał także spore zyski, nie tylko dla elbląskich restauratorów i właścicieli lokali, ale również dla oferentów różnego rodzaju artykułów i usług, od kostiumów balowych po confetti. W 1900 r. właściciel popularnej elbląskiej drogerii „zum Roten Kreuz” Fritz Laabs oferował paniom udającym się na zabawę m. in. różnego rodzaju pudry i szminki, H. Schöps prowadził sprzedaż rozmaitych artykułów dekoracyjnych przydatnych na bal, zaś w 1902 Th. Jacoby reklamował tkaniny, nadające się na maski.</p>



<p>Tę żartobliwą kartkę publikujemy dzięki uprzejmości Christy Mühleisen.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>dr Joanna Szkolnicka, MAH w Elblągu</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pocztowkowy-zart/">Pocztówkowy żart</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pocztowkowy-zart/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Grudniowe menu Johanny Loh</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/grudniowe-menu-johanny-loh/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=grudniowe-menu-johanny-loh</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/grudniowe-menu-johanny-loh/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 May 2021 11:40:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1992</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r.(fot. MAH) Grudniowe menu Johanny Loh (Historia jednego przedmiotu cz. 103) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Dziś przedświątecznie więc [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/grudniowe-menu-johanny-loh/">Grudniowe menu Johanny Loh</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r.(fot. MAH)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Grudniowe menu Johanny Loh</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 103)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p><em>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</em></p>



<p>Dziś przedświątecznie więc będzie o wyjątkowej książce kucharskiej.</p>



<p>Prezentowana książka kucharska, będąca darem Pana Hansa Joachima Pfaua z Monachium dla Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, wydana została w 1875 r. w elbląskiej oficynie Neumann-Hartmann, a jej autorką jest Johanna Loh – była właścicielka jednej z elbląskich cukierni. Johanna Loh (z domu Devien) „wżeniła się” w rodzinę o bogatych tradycjach cukierniczo-restauracyjnych. Jak podaje Bruno Satori-Neumann, jej mąż Hermann Eduard Loh prowadził przejętą w 1834 r. od pochodzącego z Królewca Ludwiga Meyera cukiernię w tzw. „Pariser Café-Hause”, mieszczącą się na Schmiedestraße pod numerem 19 (obecna ulica Kowalska). W lokalu serwowano „wyroby cukiernicze, konfitury wszelkich rodzajów, torty i ciasta, francuskie i wrocławskie likiery, galaretki”, a także poncz, „biskupa” i „kardynała” . Pod tymi intrygującymi nazwami kryje się nic innego jak napoje alkoholowe. „Biskup” i „kardynał” to trunki sporządzane ze skórki pomarańczowej lub samych pomarańczy, czerwonego wina, cukru i przypraw . „Biskup” znalazł swoje miejsce w niemieckiej kulturze – wspominany jest m. in. w „Buddenbrookach” noblisty Tomasza Manna i w noweli „Marthe und ihre Uhr” Theodora Storma, zaś w drugiej połowie XVIII w. na terenie północnych Niemiec i Danii produkowane były specjalne fajansowe naczynia na ten napój, mające kształt biskupiej mitry. Gdy energiczny pan Loh został właścicielem lokalu, rozszerzył jego ofertę m. in. o konkretniejsze przekąski w rodzaju pasztecików i bulionów, a także przyjmował zamówienia na potrawy mączne, puddingi i dania z dziczyzny. Jako prawdziwy człowiek interesu nie poprzestał jednak na tym i niebawem otworzył restaurację, w której – jako zupełną nowość w Elblągu – serwowano śniadania i ciepłe kolacje. W końcu Loh nabył obiekt u zbiegu Friedrich-Wilhelm-Platz i Innerer Mühlendamm (Plac Słowiański i 1 Maja) – był to ruchliwy punkt miasta, co pozwalało spodziewać się licznej klienteli – i przeniósł tam swój lokal, rozbudowując i urządzając go, jak ocenia Satori-Neumann, zmyślnie i z dobrym gustem.</p>



<p>Wracając do naszej Johanny i jej dzieła &#8211; ślub pary Loh-Devien odbył się w czerwcu 1842 r.. Johanna stosunkowo szybko owdowiała – mąż zmarł między 1855 a 1858 r. (w elbląskiej księdze adresowej z 1858 r. figuruje ona już jako owdowiała właścicielka cukierni i restauracji). Przez pewien czas pani Loh prowadziła samodzielnie odziedziczony po mężu interes, po jakimś czasie jednak zrezygnowała z tej działalności. Doświadczenie nabyte przy prowadzeniu lokalu gastronomicznego, poprzedzone zapewne obowiązkową dla ówczesnych panien „edukacją kuchenną”, nie poszło mimo to na marne. Na swoim czterdziestoletnim doświadczeniu w sztuce pieczenia i gotowania oparła Johanna Loh swoją „praktyczną książkę kucharską”, która zawiera ponad 1600 przepisów.</p>



<p>W tym przedświątecznym czasie warto przyjrzeć się jadłospisowi sugerowanemu przez autorkę na grudzień. Znajdują się tu potrawy z gęsiny (pieczona gęś jest do dziś tradycyjną potrawą podawaną w Niemczech w pierwszy dzień Świąt), a także m. in. karpie gotowane w piwie (przechowywanie w portmonetce łuski karpia spożytego na Wigilię ma sprawić, iż w nowym roku posiadaczowi łuski nie zabraknie pieniędzy – wierzenie to wiązać należy prawdopodobnie z kształtem rybiej łuski, przypominającym monetę). Na kartach książki kucharskiej Johanny Loh znajdziemy jeszcze w wielu innych miejscach przepisy na potrawy i napoje serwowane na terenie niemieckiego obszaru językowego w okolicach Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Należą do nich łakocie z użyciem maku (m. in. tort makowy), pierniki (m. in. pierniki z migdałami, pierniki francuskie, „orzechy” z ciasta piernikowego) i naturalnie wyroby marcepanowe. Jak zauważa z zatroskaniem pani Loh – była właścicielka profesjonalnej cukierni – mnogość przyrządów i foremek potrzebnych do wytworzenia wyrafinowanych marcepanowych figurek z pewnością nie jest dostępna w większości gospodarstw domowych, dodaje jednak pocieszająco, że bez większych trudności da się przygotować w warunkach domowych przynajmniej marcepanowe owoce i warzywa, takie jak jabłka, gruszki, brzoskwinie, buraki, marchewki czy rzepki. W celu zafarbowania owoców na żółto autorka zaleca użyć szafranu, dla uzyskania czerwieni proponuje koszenilę. Jako prawdziwa profesjonalistka pani Loh nie uznaje półśrodków – marcepanowe owoce i warzywa powinny jak najwierniej przypominać miniaturki swoich naturalnych odpowiedników, w związku z tym muszą zostać zaopatrzone w „ogonki” wykonane z pozbawionego główki goździka oraz w łodyżki zrobione z przyciętych naturalnych szypułek np. wiśni. Za sprawą takich i innych przepisów na wyrafinowane smakołyki książka elblążanki cieszyła się sporą poczytnością – do 1889 r. była wznawiana czterokrotnie.</p>



<p>Załączona ilustracja to fragment litografii ze zbiorów Muzeum autorstwa Joachima Friedricha Bilsa, pochodzącej z 1837 r., odbitej w elbląskim zakładzie litograficznym „Lithographische Inst. v. A. Rahnke in Elbing”. Fragment tego popularnego ujęcia ukazuje skrzyżowanie Friedrich-Wilhelm-Platz (Plac Słowiański) i Innerer Mühlendamm (u. 1 Maja) właśnie w okresie, gdy H. E. Loch – wkrótce z nieocenioną pomocą żony &#8211; „rozkręcał” swój biznes. Przechadzające się w okolicy elegancko ubrane postaci pozwalają podejrzewać, iż z nowym umiejscowieniem lokalu przewidujący biznesmen trafił w dziesiątkę i mógł liczyć na odwiedziny zamożnych dam i dżentelmenów, którzy zapewne chętnie wpadali &#8211; czy to na będące w Elblągu nowością restauracyjne śniadanie, czy to na „biskupa”, czy na ciastko będące być może autorskim pomysłem Johanny Loh.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Joanna Szkolnicka, adiunkt w MAH w Elblągu</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/grudniowe-menu-johanny-loh/">Grudniowe menu Johanny Loh</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/grudniowe-menu-johanny-loh/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>To był bardzo dobry magiel</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/to-byl-bardzo-dobry-magiel/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=to-byl-bardzo-dobry-magiel</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/to-byl-bardzo-dobry-magiel/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Apr 2021 11:06:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1941</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Magiel wyprodukowany w berlińskiej Drehrollen Fabrik braci Muller (fot. MAH) To był bardzo dobry magiel (Historia jednego przedmiotu cz. 91) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś o maglu. Muzealny magiel został przekazany w darze przez Zarząd [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/to-byl-bardzo-dobry-magiel/">To był bardzo dobry magiel</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Magiel wyprodukowany w berlińskiej Drehrollen Fabrik braci Muller (fot. MAH)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">To był bardzo dobry magiel</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 91)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś o maglu.</p>



<p>Muzealny magiel został przekazany w darze przez Zarząd Budynków Komunalnych w Elblągu. Zmontowano go na początku XX wieku. Znajdował się w osobnym, naziemnym, rozebranym już budynku przy ulicy Browarnej, naprzeciw stacji Elbląg Zdrój. Bacząc na trud, z jakim pracownicy muzealni wydobyli go ze środka, można mniemać, że było to pierwotne miejsce jego ustawienia. Najprawdopodobniej funkcjonował jako punkt maglowania, gdzie właściciel bądź zarządca pobierał opłaty za usługi bądź użytkowanie.</p>



<p>W realiach niemieckich magle skrzyniowe pojawiły się w XIX wieku, jako element wyposażenia zakładów przemysłowych albo znajdowały się w rękach prywatnych na potrzeby zbiorowego konsumenta. Do 1900 roku raczej nie praktykowano wyposażania osiedli pracowniczych w tego typu urządzenia, dopiero po tym czasie stało się to praktyką powszechną. Taki „kamieniczny” magiel, który służył całej wspólnocie mieszkańców, mogliśmy ostatnio oglądać w jednej z piwnic w budynku przy ulicy Krzyżanowskiego. Korzystanie z maszyny najprawdopodobniej było darmowe, choć z pewnością obowiązywał użytkowników grafik czy też konieczność konserwacji.</p>



<p>Opisywany magiel wyprodukowany został w berlińskiej Drehrollen Fabrik braci Muller, mieszczącej się przy Wassermannstrasse 25/26 w Berlinie i faktycznie był on bardzo dobrej jakości.</p>



<p>W 1896 roku w jednej z niemieckich gazet niejaki C. Muller zamieścił ogłoszenie reklamujące fabrykę Carla Plaena powstałą w 1832 roku. Znajdowała się tam informacja sprzętach wyrabianych w zakładzie, między innymi maglowych skrzyniach. Był też adres- Wassermannstrasse 27 Berlin, czyli była to kamienica sąsiadująca z miejscem, gdzie powstała nasza maszyna. Była też informacja o tym, że aktualnym właścicielem jest wspomniany Muller. Tego typu ogłoszenia zamieszczano w tym celu, żeby sprzedać produkt pod dobrą marką, którą najwyraźniej było nazwisko Plaena. Na rynku antyków niemieckich można czasami spotkać się z emaliowanymi tabliczkami z lat 20/30 reklamującymi Firmę braci Muller robiącą magle i na każdej z nich jest informacja, że wcześniej była to firma Carla Plaena. Marka ta musiała więc być na tyle rzetelna, że nawet po kilkudziesięciu latach funkcjonowania fabryki, nadal zamieszczano tam informacje o wcześniejszym właścicielu.</p>



<p>Magle składały się z dość ciężkiego szkieletu utrzymującego przesuwaną skrzynię. Waga całej konstrukcji zaczynała się od 100 kilogramów. Skrzynię obciążano kamieniami, piaskiem lub ołowiem, których waga wahała się między 500 a 1000 kg. Szkielet musiał naprawdę być solidnie skonstruowany. Istniały różne rodzaje magli obciążanych skrzynią w zależności od potrzeb. Przemysłowe były napędzane końmi, wodą za pośrednictwem kół młyńskich (kilka magli na koła młyńskie znajdowało się na Śląsku) czy też maszyną parową. Przydomowe natomiast napędzano ręcznie, a później elektrycznością. Użytkowniczki wspominają charakterystyczny furkot, który miał towarzyszyć maglowaniu.</p>



<p>Wałki były wkładane w miejsce specjalnie do tego wyznaczone i zaznaczone na maglu. Często wyposażano je w drewnianą osłonę, bo nie trudno było o wypadek, szczególnie jeśli kręciły się tam też dzieci. Maksymalnie udawało się włożyć dwie rolki. Nacisk na wałki był ogromny, bezmyślnie wsadzone materiały z aplikacjami, zamkami bądź guzikami ulegały zniszczeniu, nie mówiąc o tym, że same te elementy kruszyły się, wyginały czy też darły bieliznę. Bielizny nie nawijano bezpośrednio na wałki, ale używano do tego kilkumetrowego zwoju materiału zwanego „Rolltuch”. Rozkładano je na ów ręcznik i nawijano na wałek. Wałek wkładano pod skrzynię, którą wprawiano w ruch a ręcznik z zawartością się zwijał i rozwijał na długość połowy magla. Według wspomnień użytkowników, wkładana odzież była wilgotna, a po wyschnięciu nabierała charakterystycznego połysku.</p>



<p>W późniejszych czasach, kiedy magle gniły w kamienicznych piwnicach, stawały się atrakcją dla dzieci, które wkładały pod wałki różne przedmioty- guziki, monety, blaszane żołnierzyki i obserwowały jak to wszystko się rozpłaszcza, snuły opowiadania o niemieckich skarbach ukrytych pod kamieniami. Mieszkańcy ze wspólnoty przy ulicy Krzyżanowskiego pamiętają, że największą frajdą dla dzieci było wchodzenie do skrzyni i kręcenie korbą by się nieco „przejechać”.</p>



<p>Obecnie zabytkowy magiel można zobaczyć w muzeum na wystawie „Twarze historii – historia w twarzach”.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Wioleta Rudzka, MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/to-byl-bardzo-dobry-magiel/">To był bardzo dobry magiel</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/to-byl-bardzo-dobry-magiel/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pranie piorunem</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pranie-piorunem/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=pranie-piorunem</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pranie-piorunem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2021 11:06:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1940</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Pranie piorunem (Historia jednego przedmiotu cz. 89) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś o piorunie do prania. O ile dzwony do prania, o których poprzednio pisałam, dosyć rzadko występują w naszych skansenach, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pranie-piorunem/">Pranie piorunem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><em><sup>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Pranie piorunem</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 89)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś o piorunie do prania.</p>



<p>O ile dzwony do prania, o których poprzednio pisałam, dosyć rzadko występują w naszych skansenach, to przedstawione poniżej urządzenie stanowi zupełny unikat i można znaleźć je tylko w nielicznych niemieckich muzeach. Choć bardziej przypomina młot pneumatyczny lub dużą strzykawkę, to jednak nim właśnie starano się niegdyś doprowadzać brudne ubrania do ładu. Muzealny egzemplarz jest darem od Pana Bronisława Łapczyńskiego.</p>



<p>W języku niemieckim urządzenie znane jest pod kilkoma nazwami. Pierwsza to Wäschestampfer &#8211; tłuczek/ubijak do prania. Jest to najbardziej ogólna nazwa i określa się nią wszystkie „dzwonopodobne” urządzenia piorące. Nazwą zamienną jest Wäscheglocke, czyli po prostu dzwon. Kolejna nazwa &#8211; Waschteufel , czyli diabeł do prania &#8211; jest jedną z nazw gwarowych używanych przykładowo na mazurach. Jednakże nazwą, która najbardziej przylgnęła do naszego urządzenia, jest Waschblitz, czyli tytułowy piorun i rzeczywiście kształtem nawiązuje do tego określenia. „Wasch Blitz” to też nazwa firmy, która postarała o nadanie urządzeniu wzoru użytkowego. Nazwa się przyjęła, choć nie można przesądzić, że pierwowzór urządzenia o takim wyglądzie i działaniu powstał w tej firmie, niewiele bowiem możemy powiedzieć o tym, kiedy dokładnie się pojawiły.</p>



<p>Muzealny egzemplarz wyprodukowano prawdopodobnie w okresie międzywojennym. Składa się z czterech lejkowatych pierścieni skierowanych ku dołowi. Ich średnice są różne. Zwężają się zarówno ku górze jak i ku dołowi. Ostatni, piąty pierścień, jest rodzajem spłaszczonego pojemniczka na wodę i powietrze, który posiada 6 otworów. Całość osadzona jest na trzonku z uchwytami. Kluczowym elementem w pralce jest metalowa rurka (tulejka) osadzona na sprężynie w środku całego mechanizmu. Jest ona wyposażona w otwory przy samym dole, co umożliwia przepływ wody i powietrza, oraz jest elementem, który stabilizuje pionowy ruch dzwonu. Pierścienie natomiast miały za zadanie napowietrzać wodę, czyli po prostu robić bąbelki.</p>



<p>Urządzenie najwyraźniej niezbyt się przyjęło, bo rzeczywiście było mniej skuteczne niż tradycyjne dzwony. Niemniej jednak pomysł prania samym powietrzem miał jeszcze swoich kontynuatorów. Stworzono dzwon, który wyglądał jak zwykły lejek z bardzo długą rurką w kształcie trzonka. Na końcu, u samej góry, umieszczano okrągły pojemnik w kształcie puszki i poprzez dociskanie go, wdmuchiwano do wody sporą ilość powietrza. W latach 50-tych firma Taifun, a w 60-tych, Express-Star, wypuściły na rynek dzwony elektryczne mające wpompowywać powietrze do balii. Według producentów pranie miało zajmować kilka minut, czyli prało się „piorunem”. Do dnia dzisiejszego w niektórych niemieckich domach stosuje się Taifuna do prania ciężkich tkanin, które można włożyć do wanny; nadal świetnie sprawdzają się przy chodniczkach czy dywanikach.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Wioleta Rudzka, MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pranie-piorunem/">Pranie piorunem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/pranie-piorunem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Klamerki pani Gertrudy</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/klamerki-pani-gertrudy/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=klamerki-pani-gertrudy</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/klamerki-pani-gertrudy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Apr 2021 11:06:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1938</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu Klamerki pani Gertrudy (Historia jednego przedmiotu cz. 87) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś o klamerkach. Pracownicy, którzy tworzyli nasze muzeum od podstaw, pozostawili po sobie ogromną ilość artykułów, rozpraw czy też [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/klamerki-pani-gertrudy/">Klamerki pani Gertrudy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Klamerki pani Gertrudy</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 87)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś o klamerkach.</p>



<p>Pracownicy, którzy tworzyli nasze muzeum od podstaw, pozostawili po sobie ogromną ilość artykułów, rozpraw czy też pozycji książkowych oraz pomniejsze, choć niezwykle trwałe ślady. Jednym z nich jest dar pozostawiony przez muzealną etnograf Krystynę Laskowską w postaci zbioru przedwojennych klamerek do bielizny. Służyły one pani Gertrudzie Laskowskiej, która używała ich w Braniewie aż do lat 70.</p>



<p>Muzealne klamerki mają kształt sztabki wyciętej od dołu w formie trójkąta tworzącego zaczep. Na niektórych wcięcie posiada wyraźne zawężenie, które hamowało pranie przed spadaniem. W każdej klamerce wydrążono otwór do tego, by móc połączyć klamerki i przechowywać na drucie bądź sznurze. Cechą charakterystyczną są inskrypcje w formie litery „L” wskazujące właściciela.</p>



<p>Przez wieki spadające pranie było zmorą każdej pani domu. Z ogromnym zaangażowaniem tworzono więc liczne projekty klamerek. W latach 1852-87 amerykański urząd patentowy wydał aż 146 odrębnych patentów na spinacze do bielizny. Za protoplastę dzisiejszej sprężynowej klamerki uważa się niejakiego Davida M. Smitha, który w 1853 opatentował swój projekt. Inne projekty tej epoki, jak na przykład ulepszona klamerka Edmunda Krelwitza wykonana z jednego paska blachy w formie litery U, nie przetrwały próby czasu.</p>



<p>Germanie wiązali z wieszaniem prania dosyć zaskakujące wierzenia. W ich zwyczajach niedopuszczalne było, by pranie schło, kiedy przychodzą „te” dni. Zakaz ten obowiązywał w najbardziej magicznym okresie w roku, jakim jest „Rauhnacht, tj. dwanaście nocy od 25 grudnia (Boże Narodzenie) do 6 stycznia (Trzech Króli), z rzadka od 21 grudnia (św. Tomasza) do Nowego Roku.</p>



<p>Poganie bardzo dobrze orientowali się w zjawiskach astronomicznych i na przestrzeni wieków bez trudu mogli zauważyć, że czas trwania cyklów księżycowych różni się od czasu, którego potrzebuje słońce ażeby ’’przemierzyć’’ nieboskłon. Brakowało synchronizacji roku księżycowego i słonecznego, a różnica między nimi wynosiła właśnie dwanaście nocy i jedenaście dni. Chcąc pogodzić te dwa okresy, należało wykreślić te brakujące dni; zrobić tak, ażeby ich po prostu nie było. Czas zimowego przesilenia bez prądu, jak dzisiaj, był to czas najtrudniejszy w całym roku. Wszystko było ciemne i trochę przerażające, toteż właśnie te dni postanowiono po prostu wyrzucić z rocznego kalendarza. Rauchnacht, jest więc w wyobraźni ludowej, podsycanej magią tej pory, okresem wyjętym spoza czasu. Świat miał rządzić się wtedy odmiennymi prawami, a na ziemię przybywać miały istoty, które nie były jej codziennymi mieszkańcami. Przede wszystkim był to czas ciszy, wolny od głośniejszych prac &#8211; tkania, młócenia, prania czy przędzenia. Wyjątkowo ciekawym i mało spotykanym w innych kulturach był zakaz suszenia prania na lince, w szczególności prania białego i pościeli. Z całą pewnością i w Elblągu znano ów przesąd, bo w wielu niemieckich domach przestrzega się go do dzisiaj.</p>



<p>Uważano, że jeśli duchy, które wychodzą na ziemię w tym czasie, „zaplątają się” w czyjeś ubranie, będą przez cały kolejny rok śledzić właściciela przynosząc mu chorobę lub śmierć. Wywieszanie białej pościeli było jeszcze gorsze &#8211; był to wyjątkowo zły omen. Wierzono, że zjawy widząc ową płachtę, wezmą to za przygotowany całun i z pewnością śmierć zabierze jednego z domowników w nowym roku. Według mitologicznych opowieści był to czas, kiedy spodziewano się tak zwanego Wilde Jagd, czyli Dzikiego Łowu. W gonitwie udział brały zjawy w całym myśliwskim rynsztunku. Gnały one konno przez cały nieboskłon, główną rolę w wydarzeniu grał Wotan (Odyn), który przemierzał niebo na swoim ośmionogim koniu Sleipnirze. Wierzono, że jeśli ktoś zobaczy Dziki Łów, będzie to przepowiednia katastrofy, wojny, plagi a w najlepszym wypadku śmierci tego, który zjawisko ujrzał. Gdyby jakiś śmiertelnik przeciął trasę łowu, zostałby porwany do krainy śmierci. Z tej obawy zakazywano wywieszać prania, aby przypadkiem myśliwi się w nim nie zaplątali. Białe tekstylia mogły również przyciągać wojowników, którzy mogli rzucić się na wieszające pranie kobiety, oczywiście w niecnych celach.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Wioleta Rudzka, MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/klamerki-pani-gertrudy/">Klamerki pani Gertrudy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/klamerki-pani-gertrudy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Złap oczko!</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/zlap-oczko/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zlap-oczko</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/zlap-oczko/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Mar 2021 11:46:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1915</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Repasacja pończoch była przed laty bardzo popularna (fot. MAH) Złap oczko! (Historia jednego przedmiotu cz. 82) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś będzie o &#8230; repasacji pończoch. Zmiany, jakie zachodzą w mieście, powodują zanikanie wielkich i [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/zlap-oczko/">Złap oczko!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Repasacja pończoch była przed laty bardzo popularna (fot. MAH)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Złap oczko!</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 82)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś będzie o &#8230; repasacji pończoch.</p>



<p>Zmiany, jakie zachodzą w mieście, powodują zanikanie wielkich i małych zakładów, sklepików czy punktów usługowych. Wiele z nich, pamiętanych zwłaszcza przez starszych mieszkańców, zakończyło swoją działalność w momencie transformacji ustrojowej, niektóre po prostu z uwagi na postęp i zmiany technologiczne czy społeczne.</p>



<p>Jedną z powszechnych form działalności usługowej, która pojawia się we wspomnieniach okresu PRL-u, była naprawa pończoch, rajstop i skarpetek, zwana repasacją. O bawełniane skarpety zręczne gospodynie domowe cerowały zazwyczaj w zaciszu domowym, rajstopy czy pończochy wymagały nieco większej wprawy.</p>



<p>Zapotrzebowanie na repasację, czyli podnoszenie oczek, w słusznie minionych czasach wynikało z niedostępności pewnych grup towarów. Zaliczały się do nich właśnie pończochy czy rajstopy, zwłaszcza te lepsze gatunkowo. A że materiał, z jakiego są wykonane, był dosyć delikatny, o uszkodzenia było nietrudno. Z pomocą zdesperowanym paniom wkroczyła właśnie usługa o nazwie „Repasacja pończoch”.</p>



<p>W latach 60., 70. i 80. XX wieku powstały liczne punkty repasacji, często umiejscowione gdzieś z boku, w kącikach. Na miejsce pracy repasaczki składały się: niewielki stolik i krzesło, różnego rodzaju prawidła do naciągania przynoszonych pończoch, specjalne igły. Wraz z upływem czasu zaczęły pojawiać igły poruszane elektrycznie lub pneumatycznie, co ułatwiało i przyspieszało wykonywanie pracy. Punkty te były dość powszechnym sposobem prowadzenia jednoosobowego przedsiębiorstwa prywatnego, tolerowanym w poprzednim ustroju. W Pasłęku, mieście mojego dzieciństwa, jeden z takich punktów repasacji mieścił się na ulicy B. Chrobrego w wybudowanych w latach 60. pawilonach spółdzielczych.</p>



<p>Do elbląskiego Muzeum trafiło wyposażenie z takiego punktu, który znajdował się na dzisiejszej ulicy Królewieckiej (dawniej Armii Czerwonej 147), naprzeciw Zespołu Szkół Gospodarczych. Działał tam, pod patronatem PSS, punkt z sieci „Praktyczna Pani” (w 1975 roku w Elblągu były jeszcze 3 takie punkty: na Grunwaldzkiej 43, Płk. Dąbka 79 oraz na Wigilijnej 13)). W tego typu punktach, oprócz sprzedaży najróżniejszych artykułów niezbędnych w gospodarstwie domowym, można było również wypożyczać: szklanki, talerze, kieliszki na uroczystości prywatne czy te organizowane w zakładach pracy. Poza wypożyczalnią prowadzono działalność usługową taką jak np. naprężanie firan i właśnie repasacja pończoch.</p>



<p>Było to też swego rodzaju miejsce działalności kulturalnej: można było poczytać i obejrzeć prasę modową, wysłuchać prelekcji o zdrowym żywieniu czy brać udział w pokazach kulinarnych.</p>



<p>Na podarowane przez panią W. Kiełek wyposażenie (sprawne!) punktu repasacji z ulicy Królewieckiej składa się: sprężarka, wężyk gumowy, dwie specjalistyczne igły oraz prawidło do repasacji pończoch. Ten konkretny model został opatentowany w roku 1963 pod numerami 15823 i 15822 przez polski Urząd Patentowy, a ich konstruktorem był Alojzy Mańczak z Poznania. Numer 15823 to „pneumatyczne urządzenie do podnoszenia oczek” a numer 15822 „igła do podnoszenia oczek w pończochach”.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Piotr Adamczyk, kustosz ds. historii okresu PRL koordynator zespołu edukacyjnego MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/zlap-oczko/">Złap oczko!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/zlap-oczko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Foremki do galaretek</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/foremki-do-galaretek/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=foremki-do-galaretek</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/foremki-do-galaretek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2021 11:46:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1913</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Foremki do galaretek (fot. Paweł Wlizło) Foremki do galaretek (Historia jednego przedmiotu cz. 80) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. Dziś będzie kulinarnie. Na muzealnej wystawie &#8222;Świadectwa: Twarze historii – historia w Twarzach&#8221;, wśród kuchennych bibelotów, prezentowane [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/foremki-do-galaretek/">Foremki do galaretek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Foremki do galaretek (fot. Paweł Wlizło)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Foremki do galaretek</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 80)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>Dziś będzie kulinarnie. Na muzealnej wystawie &#8222;Świadectwa: Twarze historii – historia w Twarzach&#8221;, wśród kuchennych bibelotów, prezentowane są miedziane foremki do galaretek użyczone przez Helgę Marię Błeszyńską.</p>



<p>Proponujemy przyjrzeć się nieco zarówno eksponatom, jak i ich historii.</p>



<p>Deser z galaretki możemy dzisiaj zrobić dosłownie za złotówkę, a proces wykonania jest banalnie prosty. Tak przyrządzona galaretka nie stanowi już frykasu z wyższej półki i tak mało doceniana nie pojawia się w ciekawych, wymyślnych kształtach.</p>



<p>Jednakże dopiero w XIX wieku zaczęto produkować żelatynę na skalę przemysłową, a desery z niej stały się tanie i proste. Wcześniej, przez wiele stuleci od czasów średniowiecznych, przygotowywano ją naturalnie. Proces był bardzo pracochłonny, a przez to drogi. Polegał na ośmiogodzinnym gotowaniu skór, ścięgien, wiązadeł czy chrząstek zwierzęcych, następnie oczyszczaniu płynu, zabarwianiu i dodawaniu smaku.</p>



<p>Mniej więcej od XIV wieku pojawiają się regularne wzmianki o &#8222;gele&#8221;, czyli galarecie. Była to potrawa goszcząca na stołach królów, biskupów czy też bardzo wysoko postawionych notabli. Najbardziej „galaretowatym” państwem była, i najprawdopodobniej jest też dzisiaj, Anglia, skąd pochodzi najwięcej informacji na ten temat. W średniowieczu galaretki pełniły szczególną rolę na stołach, gdyż zaczynały lub kończyły pochód dań stawianych na stół podczas obiadu. Były to desery popisowe, miały zaskakiwać, nawet dostarczać różnych informacji poprzez elementy symboliczne lub inskrypcje. W 1407 na stole biskupa Clifforda z Londynu znalazła się galaretka w kształcie zamku z fosą wypełnioną sosem custard, na żelowej budowli ustawiono postać diabła oraz doktora „divinity”, czyli postaci z honorowym stopniem akademickim. Doktor trzymał wstęgę z napisem „In Deo salutare meo”. U Henryka V znajdujemy jezioro z galaretki z charakterystycznymi dla jego uczt łabędziami.</p>



<p>Za czasów dynastii Tudorów, Henryk VIII wprowadził siedmiogodzinne uczty, co stanowiło ogromne pole do popisu dla ówczesnych kucharzy. Pojawiły się więc desery różnego rodzaju kształtów &#8211; rozbudowane zamki, zwierzęta, opisy, znaki. Podobno galaretki były tak piękne, jak tylko można sobie wyobrazić. W tym czasie trafiły też na stoły wyższej arystokracji, która spożywała je podczas ekskluzywnych i wystawnych uczt.</p>



<p>Po 1740 roku galaretki stały się jeszcze bardziej popularne – pojawiły się u szlachty i klasy wyższej, a nawet zagościły na prowincji. Pojawiła się moda na serwowanie deserków w szklanych pucharkach bądź miseczkach z chińskiej porcelany. Szkło (georgian jellies glass) przybierało piękne kształty, było bajecznie szlifowane, pięknie zdobione, osadzane na pięknych nóżkach. Układano je na paterach, często piętrowych w formie piramid, ozdabiano roślinami, elementami symbolicznymi. Jednym z ważnych czynników, które miały zachwycać gości, było ustawienie deseru tak, by można go było podświetlić. Efektownie uwypuklało ono magiczne kolory galaretki, transparentność, oraz efekty żłobień na szkle.</p>



<p>W epoce wiktoriańskiej zaczęto produkować na większą skalę kamionkowe oraz znacznie lepsze, miedziane formy do galaretek. Najlepszym przykładem są tzw. macedoine jelly. Galaretki robiło się w stożkowatej formie z miedzianą wkładką i deser przybierał postać bajecznej piramidy owoców, pokrytej grubą warstwą glazury. Popularne były też Belgrave mould- sześciokolumnowe zameczki wypełnione spiralami z bitej śmietany – w trakcie jedzenia śmietana rozpływała się na talerzu dając fantastyczne doznania smakowe. Pojawiły się też galaretki w kształcie wież kościelnych czy obelisków. Firma Neale w 1790 wypuściła na rynek ceramiczne formy (core mould jelly) ze sterczyną umieszczaną w środku deseru, pomalowaną w różnorakie kolorowe kwiaty. Wiktoriańskie galarety miały to do siebie, że ich celem było wywoływanie przeróżnych emocji zarówno poprzez stożkowate kształty, piękne kolory, jak i ruchliwą konsystencję. Warto zobaczyć dość kontrowersyjny youtube’owy filmik „Heston&#8217;s Victorian Feast”, by zrozumieć wiktoriański klimat, w jakim urządzano zabawy z galaretką w roli głównej.</p>



<p>Prezentowane w muzeum foremki mają dwudziestowieczny rodowód. Niestety zaczęto już wtedy wystrzegać się nadmiernej ozdobności, stąd kształty foremek stawały o wiele prostsze.</p>



<p>Pierwsza z prezentowanych foremek ma kształt melona. W Anglii, w XIX wieku, używano takich do robienia zabielanej galaretki zwanej flummery, czy też blancmange. Galaretkę przyozdabiano liśćmi i gałązkami, aby przypominał tytułowy owoc. W dwudziestym wieku była to jedna z najpopularniejszych foremek do galaretki.</p>



<p>Dwie kolejne foremki z wyżłobionymi kształtami kwiatka i ważki również nadawały najefektowniejsze kształty deserowi, kiedy w wytłoczony wzór wylewano kolorową zabielaną masą a resztę uzupełniano zwykłą transparentną galaretką. Tak przedstawiano też słynne wiktoriańskie lwy.</p>



<p>Na zakończenie warto dodać, że na szczęście tradycja tworzenia pięknych obiektów z galarety jeszcze nie do końca zanikła. W kilku krajach hiszpańskojęzycznych robienie galaretki zaliczane jest nawet do sztuki ludowej i do dnia dzisiejszego można zobaczyć, jak piękne rzeczy są nadal tworzone pod nazwą „gelatina artistica” .</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Wioleta Rudzka, MAH</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/foremki-do-galaretek/">Foremki do galaretek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/foremki-do-galaretek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stobbes Machandel</title>
		<link>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/stobbes-machandel/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=stobbes-machandel</link>
					<comments>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/stobbes-machandel/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Wioleta Rudzka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2021 11:46:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Elbląg - współczesność]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://edukacja.muzeum.elblag.pl/?p=1908</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zdjęcie: Beczułkowata butelka została znaleziona podczas badań wykopaliskowych na ul. Garbary (fot. P. Wlizło) Stobbes Machandel (Historia jednego przedmiotu cz. 74) Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię. &#160;Ale dziś będzie wyjątkowo, bo o &#8230; trunku. Pod nazwą Stobbes [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/stobbes-machandel/">Stobbes Machandel</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center"><em><sup>Zdjęcie: Beczułkowata butelka została znaleziona podczas badań wykopaliskowych na ul. Garbary (fot. P. Wlizło)</sup></em></p>



<h2 class="wp-block-heading">Stobbes Machandel</h2>



<p><sup>(Historia jednego przedmiotu cz. 74)</sup></p>



<p>Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. &#8222;Historia jednego przedmiotu&#8221;, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.</p>



<p>&nbsp;Ale dziś będzie wyjątkowo, bo o &#8230; trunku.</p>



<p>Pod nazwą Stobbes Machandel kryje się nie tylko nazwa napoju, ale również bogata historia mennonickiej rodziny, która pojawiła się na Żuławach Wiślanych, a od 1776 roku rozpoczęła produkcję nalewki jałowcowej, przeznaczonej dla wielbicieli mocniejszych trunków. Choć nie jest to historia ściśle związana z naszym miastem, bo zaczyna się w Nowym Dworze Gdańskim, to jednak w elbląskim materiale archeologicznym możemy znaleźć jej ślady. Jednym z nich jest charakterystyczna beczułkowata butelka z napisem HEINR. STOBBE TIEGENHOF. Została znaleziona podczas badań wykopaliskowych, prowadzonych na ul. Garbary. Wykonana jest ze szkła, wydmuchiwanego w formie, ma wysokość 19 cm, a pojemność 0,5 l. Datuje się ją na XIX w.</p>



<p>Historia tego trunku zaczyna się w Nowym Dworze Gdańskim, gdzie już w XVIII wieku znany był likier jałowcowy o nazwie &#8222;Machandel 00&#8221;, o mocy 38 %, sprzedawany we flaszkach o pojemności 0,25 l i 0,5 l. Jego produkcją zajęła się rodzina o nazwisku Stobbe, otrzymując dość szybko całkiem niezły dochód z tej działalności. Z biegiem czasu sława nalewki i tego niewielkiego wówczas miasteczka zaczęła sięgać coraz dalej. Jednocześnie rodzina Stobbe rozrastała się, a jeden z jej potomków osiadł w Elblągu, a dokładniej tuż za murami miasta, i rozpoczął produkcję machandla. Najprawdopodobniej elblążanie byli bardzo zadowoleni z tego faktu, ponieważ miejsce, gdzie powstawał ten trunek nazwano Stobbes Eck (Róg Stobbego). Był to wydzielony fragment Złodziejskiej Grobli, a obecnie jest to ul. Królewiecka.</p>



<p>W połowie XIX wieku, w wyniku małżeństwa i połączenia kapitału dwóch rodzin, właścicielem elbląskiej wytwórni wódek stał się Aaron Wiebe, który nadal produkował &#8222;Machandel 00&#8221;, ale już pod swoim nazwiskiem. Wywołało to spore oburzenie wśród rodu Stobbe, co w efekcie doprowadziło do procesu o ustalenie prawa do marki wyrobu. Odbył się on przed cesarskim trybunałem wykonawczym w Berlinie i zakończył na korzyść rodziny Stobbe, jednak A. Wiebe nie zrezygnował z produkcji likieru, a jedynie z nazwy i charakterystycznej butelki.</p>



<p>Jałowcowy trunek sprzedawany był na Rogu Stobbego w Elblągu do 1945 roku, czyli do momentu wkroczenia Armii Czerwonej na Żuławy i konfiskacji własności zakładu. Ówczesny właściciel firmy, Bernhard Stobbe został aresztowany i wysłany za Ural, a po 4 latach więzienia wyjechał do Oldenburga. Szczęśliwie ocalała dokumentacja produkcji napitku, dzięki czemu wznowiono ją w 1951 roku, a w 1970 firmę Stobbego przejęła niemiecka wytwórnia G.Vetter.</p>



<p>Dzisiaj można zakupić machandel z oferty firmy Marken Horst Osnabrück.</p>



<p>Podobno picie machandla wymagało pewnego rytuału i specjalnego kieliszka, do którego wkładało się suszoną śliwkę nabitą na wykałaczkę. Po zjedzeniu śliwki nasączonej alkoholem, wypijało się trunek, a następnie łamano wykałaczkę i pozostawiano w kieliszku. Jednak, według pewnych źródeł, w Nowym Dworze Gdańskim jałowcówkę pijało się prosto z baniaków lub z cukrem, z dużych kufli. Wódkę można było pić na ciepło, dlatego często kupowano ją w dużych gąsiorach i dawano pracującym w polu na &#8230; wzmocnienie (zachowane są źródła, w których wypisano racje żywnościowe dla robotników i wódka miała tam swoje stałe miejsce). Podobno w Elblągu można skosztować machandla w jednej ze staromiejskich restauracji.</p>



<p class="has-text-align-right"><strong><em>Joanna Fonferek, kustosz ds. ceramiki Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu</em></strong></p>
<p>Artykuł <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl/stobbes-machandel/">Stobbes Machandel</a> pochodzi z serwisu <a href="https://edukacja.muzeum.elblag.pl">Muzeum Edukacja</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://edukacja.muzeum.elblag.pl/stobbes-machandel/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
