EN PL

Blog - Edukacja muzealna w Elblągu

Maglownica

Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu

Maglownica

(Historia jednego przedmiotu cz. 90)

Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. „Historia jednego przedmiotu”, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.

Dziś o maglownicy.

Muzealna maglownica, służąca niegdyś do maglowania prostych materiałów, takich jak pościele czy obrusy, jest darem Zbigniewa Zajchowskiego. Jej powierzchnia jest poprzecznie karbowana i ma stosunkowo głębokie zacięcia. Na wierzchu zaopatrzona jest w poprzeczny klocek ułatwiający dociskanie w czasie pracy, który ofiarował nam Witold Jaworski.

Etymologia słowa magiel jest dosyć dziwna. Bruckner wywodzi go z niemieckiego słowa Mange(l), co z kolei wywodzi z greckiego manganon czyli machina wojenna wyrzucająca kamienie. W dostępnych mi źródłach anglojęzycznych znajdujemy interpretację, że mangel jest to słowo duńskie i występowało jako skrót od mangelstok, czyli pewnego rodzaju kij do maglowania. W języku łacińskim odnajdujemy też słowo mangonel, podobnie jak w grece oznaczające maszynę oblężniczą miotającą kamienie.

Maglownicami na terenach słowiańskich zajmował się wybitny etnograf Kazimierz Moszyński. Według niego najwięcej urządzeń tego typu spotykało się na terenach północnych, głównie na Wielkorusi, Rusi zachodniej, Polsce, Czechosłowacji, i Śląsku Cieszyńskim. Urządzenie to znane było świetnie w pozasłowiańskiej Europie północnej, zachodniej i w krajach skandynawskich. Jednakże np. na Węgrzech istniały tereny, gdzie w ogóle nie znano maglownic.

Ciekawostką okazały się badania maglownic od strony artystycznej. Niejaki Jay Raymond z stworzył podręczną mapkę najczęściej występujących i najładniejszych, jakie mógł znaleźć. Informacje te zamieścił w książce Mangle Boards of Northern Europe. Według niego najbardziej rozmaite formy maglownic znajdują się w Norwegii, Szwecji, Finlandii, Islandii, Danii, Niemczech i Holandii. Na tej podstawie powstała dość interesująca hipoteza mówiąca o tym, że twórcami maglownic byli wikingowie. Stąd największe skupiska narzędzia miałyby znajdować się właśnie w Europie północnej. Najstarsza, odnaleziona w Bergen w Norwegii, maglownica pochodzi z 1444 roku.

Ciekawe również są skandynawskie deski do maglowania, stanowiące ważną część kultury tamtejszych ludów. Było to związane ze zwyczajami tak zwanych prezentów przedzaręczynowych. W wielu kulturach przed zamążpójściem dziewczęta sprawdzały sprawność i zaradność przyszłego męża. Kawalerowie, żeby udowodnić swoją wartość, obdarowywali panny własnoręcznie wykonanymi podarkami. Bardzo często były to przedmioty misternie rzeźbione. W Polsce zdobiono najczęściej kracki do kołowrotków. Popularne w Europie były prezenty z tak zwanymi „drugimi połówkami”. Przyszła panna młoda jedną rzecz otrzymywała przed ślubem, drugą zaś po i dopiero razem tworzyły całość. Takimi prezentami były niemieckie krzesła weselne, tak samo wyrzeźbione łyżki, pojemniczki na przyprawy albo typowo skandynawskie maglownice.

Joyce Dyer w swojej książce Women and Their Machines analizuje znany skandynawski zwyczaj związany z maglownicami. Chłopak, który chciał wziąć za żonę upatrzoną dziewczynę, zawieszał deskę od maglownicy na drzwiach jej domu. Jeśli ona go zechciała, to zatrzymywała deskę i wydrążano na niej datę ślubu, jeśli nie, mężczyzna dostawał deskę z powrotem. Stąd, według opinii badaczy, na wielu deskach widnieją puste pola w miejscu gdzie powinna być data. Deska była tylko połową prezentu, drugą był wałek, który panna dostawała po ślubie. Najczęstszym elementem rzeźbionym na deskach był koń. Prawdopodobnie ma to związek z germańską symboliką płodności.

W epoce wikingów koń, a raczej jego członek Volsi (Vølse), miał istotne znaczenie w magii miłosnej, zabiegach o bogactwo, płodność i urodzaje. Volsi miał uczestniczyć też w obrzędach weselnych. Najwięcej informacji znaleźć możemy w sadze Völsaþáttr o królu Olafie Haraldssonie. Podobno był on świadkiem zadziwiającego zwyczaju – pani domu wyciągała ususzony członek koński natarty cebulą i owinięty w szmatkę lnianą podawała z rąk do rąk wszystkim domownikom. Kiedy przekazywała go swojemu mężowi mówiła: „Zwiększ się Volsi i wyprostuj do góry, wzmocniony lnem i wsparty cebulą (czosnkiem). Niech Mora przyjmie tą ofiarę, a ty gospodarzu weź do siebie Volsi”. Co ciekawe rzeczownik volsi wiąże się z czasownikiem *valusan, oznaczającym obracać się wokół własnej osi. Dlatego też słowem volsi określa się okrągły wałek.

Niby proste maglownice są w rzeczywistości bardzo ciekawym zjawiskiem etnograficznym, dlatego zdecydowanie warto zawitać do muzeum i zobaczyć, czym my etnolodzy się tak bardzo

Wioleta Rudzka, MAH

Skip to content