EN PL

Blog - Edukacja muzealna w Elblągu

Nie takie zwykłe krzesło

Zdjęcie: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu.

Nie takie zwykłe krzesło

(Historia jednego przedmiotu cz. 9)

Wspólnie z Elbląską Gazetą Internetową portEl.pl publikowaliśmy cykl artykułów pt. „Historia jednego przedmiotu”, prezentowaliśmy w nich nasze najciekawsze eksponaty i opisywaliśmy ich historię.

W tym odcinku o krześle żuławskim.

Większość muzealnych eksponatów trafiło do naszych zbiorów w okresie powojennym, jednak nieliczne pamiętają jeszcze mury dawnych elbląskich muzeów. Jednym z nich jest… krzesło, które do 1945 roku znajdowało się w Heimatmuseum.

Wiejskie chaty zapełnione po brzegi drewnianymi przedmiotami to normalny widok. Na ogół biją one w oczy swoją prostotą. Jednakże, jeśli nie znajdujemy się w góralskim domu, gdzie do dzisiaj rzeźbi się właściwie wszystko co wpadnie w ręce, widząc pięknie zdobiony przedmiot możemy mieć pewność, że jest to przedmiot niezwykły. Generalnie bowiem we wsiach ozdabiano głównie przedmioty reprezentacyjne, kultowe oraz magiczno-obrzędowe. Dużą wagę przykładano do przedmiotów tkackich, bardzo ściśle związanych z różnorakimi wierzeniami ludowymi.

Krzesła, mimo naszego przekonania o ich prostocie, były specyficznymi siedziskami. Niegdyś siadano głównie na skrzyniach i ławach, a krzesła jako te bardziej ozdobne i reprezentacyjne stawiano przy ścianach i sadzano na nich szczególnych gości podczas wizyty. Wierzono, że duchy zmarłych czasami przychodzą i tam spoczywają, dlatego przykładowo podczas wigilii, zanim się usiadło, należało najpierw grzecznie wyprosić a nawet zepchnąć ręką zabłąkaną duszyczkę. Podobnie po pogrzebie jednego z domowników należało wszystkie krzesła poprzewracać, ażeby duchowi zmarłego nie przyszło do głowy „rozsiadać się” i zostawać na dłużej na ziemi. Miało to więc nakłonić go do odejścia.

Według językoznawców słowo „krzesło” pochodzi od praindoeuropejskiego słowa oznaczającego splatać coś, skręcać, kręcić, czyli jednym słowem łączyć. O dziwo, znaczenie słowa nieco pokrywa się z warstwą wierzeniową, a więc krzesło mogło w jakimś sensie „splatać” osoby, które na nim siedziały. Jeśli na weselu była obecna kobieta w ciąży, zapraszała pannę młodą do tego by usiadła na jej miejscu, co miało rzekomo „pomóc” jej w szybkim poczęciu dziecka. Podobnie się działo, gdy ksiądz wychodził z domu, gdzie akurat kolędował. Dziewczęta szybko starały się usiąść na krześle na którym siedział, co miało „gwarantować” im rychłe zamążpójście. Jeśli gość wychodził z domu i wsuwał krzesło pod stół, oznaczało to, że już nie chce wracać więcej do tego domu.

W kulturze ludowej krzesła były bardzo ważnymi sprzętami, więc czasami ozdabiano je w celu udowodnienia komuś miłości. Muzealne krzesło mogło być darem, który panna młoda dostała w dniu swojego ślubu, jednocześnie stając się narzędziem pracy, np. przy kołowrotku. A nie był to taki zwykły dar. Krzesła tego typu na Pomorzu znane były jako krzesła obrzędowe, na których panna młoda siedziała podczas bardzo istotnej w wierzeniach ludowych ceremonii przejścia. Wtedy to właściwie „ważyły się” losy jej przyszłego małżeństwa i wszystko w tym dniu miało ogromne znaczenie. Bardzo ważny był rodzaj drzewa wykorzystywanego do budowy mebla – w naszym przypadku buk, w polskiej tradycji odstraszający czarownice i złe duchy. Kluczową rolę miały też znaki. Muzealne krzesło zdobią gwiazdy heksapentalne – ornamenty o symbolice solarnej. Przywoływanie symbolu słońca miało przynieść parze przysłowiową świetlaną przyszłość.

Krzesło, które można obejrzeć na wystawie „W żuławskim domu”, to zabytek z 1829 roku. Potwierdza to inskrypcja z datą i wyrytymi literami GHB – będącymi inicjałami imion i nazwiska małżonków, albo imienia i dwóch nazwisk (panieńskiego i aktualnego) panny młodej. Tego typu krzesła są zapożyczeniami romańskich form, nawiązują do krzeseł cechowych i kościelnych. Tradycja tych, które znamy w Elblągu, przyszła do nas z zachodnich Niemiec – terenów będących kolebką tego zwyczaju.

Dziś nadal można je spotkać, choć bardzo sporadycznie, właśnie w Niemczech, ale i wśród niektórych amerykańskich mennonitów. Do dnia dzisiejszego wytwarza je Peter Baron twierdząc, że ta tradycja nie powinna zniknąć, a krzesła nadal są bardzo ważne, bo w każdym z nich zapisane jest czyjeś życie.

Wioleta Rudzka, Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu

Skip to content